sobota, 9 lipca 2016

Wariacji cd.

      Mery próbuje uczciwie coraz inne kombinacje warkoczowe, rozwija się kobieta w tym względzie niesamowicie. Poduszki się produkują, aż miło. I dobrze, bo różnorakich okazji do wyprawienia ich w świat jest niemało. A lato, wakacje, nie nastrajają do grubowłóczkowych wytworów. Zresztą Mery pochłonęła, zapomniana trochę przez nas, sztuka robienia serwetek na drutach. Ale, jak mówią: o tym po tym. Na razie mam do pokazania poduszki, to i pokazuję. 
Pierwsza w bieli.

     Druga w kolorze nieokreślonym w naturze, a na zdjęciach niepodobnym do niczego, taki więcej niefotogeniczny.

niedziela, 15 maja 2016

Wariacje na temat jednego wzoru

   Ten wzór jest wciągający, a najlepsze w nim jest to, że nie trzeba ciągle zaglądać do żadnych wykresów i sprawdzać co dalej. Wzór podpowiada logicznie ciąg dalszy. Można tworzyć romby większe....
..... albo więcej rombów mniejszych.
Myślę, że obie poduszki fajnie się prezentują, a wzór jeszcze u mnie zagości nie raz.


środa, 20 kwietnia 2016

Hurt zegarowy

       A teraz zegary szydełkowe w ilości hurtowej tzn. sztuk trzech. Egzemplarz nomber adin ma cyfry w kolorze sosny, czyli takie, jakie były "o naturel", bo Mery się zaparła i powiedziała, że nie trza ich upiększać malunkiem. Zrobiła nawet sondaż wśród znajomych, który potwierdził zgodność z jej priorytetami: Nie maluj.
    Mnie się wydały nieco mało rzucające się w oczy, a tym samym mało czytelne (jak dla mnie nieco ślepawej) i dlatego następne cyfry już są bejcowane. Mery podeszła do sprawy ambitnie i zakupiła bejcę w dwuch kolorach: brązowym i bardziej brązowym. Efekty poniżej.
      W cyfrach jeszcze "poszalała" z kształtem - widać różnicę?
       Zegary dziergało się fajnie, gorzej z usztywnianiem - to jest to, czego zdecydowanie nie lubię. Ale udało się, zegary w pudełeczkach po pizzy (nieco zmodyfikowanych) powędrowały do nowych właścicieli.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Kolczyki i zegar na wspólnej imprezie.

     Dawno mnie tu nie było, w międzyczasie "zima poszła do morza" i zrobiło się fajnie. Na pożegnanie zimy powstały kolczyki sutaszowe, nieduże, czarno-srebrne.
          Dawno nie szyłam kolczyków zajęta drutowaniem poduszek, ale bardzo fajnie było sobie przypomnieć tą technikę. Zrobi się cieplej i jaśniej, to może będzie więcej sutaszu na moich stronach. Mam nadzieję.
     Tymczasem jeszcze zegar szydełkowy, wzbogacony cyframi drewnianymi, malowanymi przez Mery. Zegar zrobiony z kordonka nowosolskiego i utrwalony powerpolem. Trochę to nieudane połączenie: powerpol i poliestrowy kordonek. Mery mówi, że nie ma to jak wikol - tańszy i pewniejszy, zwłaszcza do jasnych kolorów.

     Zegar z kolczykami wybrały się na wspólną wiosenną imprezę, fajnie się bawiły i nie wróciły do domu ;))





















































sobota, 12 marca 2016

Kajam się i podaję dalej

       W sierpniu minął rok, jaki miałam na wykonanie czegoś, co sprezentuję w zabawie  "Podaj dalej". Niestety, moje wrodzone lenistwo nie pozwoliło mi na wykonanie zobowiązania. Dlatego bardzo się wstydzę i proszę o wybaczenie. Ale, jak to mówią lepiej późno niż wcale, co się odwlecze, to nie uciecze, co ma wisieć nie utonie itd. itp. W końcu się ogarnęłam i ogłaszam zabawę, której zasady są takie:
1. Dwie pierwsze osoby, które w komentarzu pod tym postem wyrażą chęć, otrzymają ode mnie upominek.
2. Osoby, które wezmą udział w zabawie, po otrzymaniu przesyłki przeprowadzą taką zabawę u siebie, na organizację zabawy mają rok.
3. Kto pierwszy ten wybiera prezent. Druga osoba dostaje nędzne resztki, czyli drugi z zaproponowanych poniżej "przedmiotów artystycznych" wyhandmadowanych osobiście przez mła.

Do wyboru są dwie rzeczy. Pierwsza z nich to szydełkowy zegar.
A druga - poszewka na poduszkę o wymiarach 40x40.
   A więc zapraszam do zabawy, niech Wam szczęście dopisze. Mam nadzieję, że prezenty się podobają, i że będzie mi wybaczone to (nie)wielkie opóźnienie ;(  
   A na marginesie nie uczcie się ode mnie i nie czekajcie tak długo na wykonanie zobowiązania, bo będzie Wam wstyd jako i mnie jest.



wtorek, 1 marca 2016

Poduszki Zuzy

     Zuza szarej poduszki nie chciała. Podumała, poprzeglądała dostępne zasoby materiałowe (czytaj: włóczkowe) i wybrała kolor, który pasował jej do wystroju pokoju. Absolutnie nie jest to kolor, który wyszedł na poniższych zdjęciach. W rzeczywistości jest bardziej wpadający w bordo (albo coś koło tego), my "uznane kolorystki" nie potrafimy go nazwać, w każdym razie jest ładny.
           Pierwsza poszewka prezentuje się tak:
    Jeżeli ktoś miałby ochotę mieć w posiadaniu podobną w dowolnym kolorze zapraszam do siebie, piszcie mejle. Można też samemu sobie wydłubać, korzystałam z czasopisma Sandra 1/2009, według wzoru zamieszczonego poniżej. Ja robiąc według niego popełniłam kilka błędów, ale Zuza zaliczyła, nie kazała pruć. O łaskawa!
     Zuza zażyczyła sobie drugą poduszkę w tym samym kolorze, ale z innym wzorem. Trochę sciemniam: to ja sobie zażyczyłam robić innym wzorem.
     Wzór wydobyłam z mojego archiwum czasopism dziewiarskich, a dokładniej z Sandry 1/94. Przedstawiam go poniżej dla drutujących.
Obie poduszki prezentują się tak.
         I od tyłu. Bałam się, że braknie mi włóczki, więc część zakładki, do której Mery przyszyła guziki, wykonałam z ciut ciemniejszej, bardziej brązowej włóczki.
Który wzór ładniejszy? Bo Zuza chce jeszcze jedną poszewkę, fioletową :))
W następnym poście będę się kajać, bić w piersi itd. itp.


wtorek, 23 lutego 2016

Dywanik ze sznurka (prawie)

       Zawsze podobały mi się dywaniki robione ze sznurka, ale szkoda mi było kasy na sznurek, którego potrzeba duuużo. Na szczęście od czego jest TaniArmani czytaj Szmatex, taniaodzież itp.? 
      Mery zakupiła w tym cudownym skarbcu wszelakich odzieżowych użyteczności, nieco sfatygowany sweter barwy ciemny brąz za jedyne 0,80 PLN. Niestety nie mam zdjęcia przed rozpruciem :( Po rozpruciu okazało się, że włóczka, z której był zrobiony jest grubości ok. 3-4 mm, więc materiał na dywanik znalazł się tak jakby sam.
    Trochę spacerku po internetach i znalazłam blog z różnymi sznurkowymi inspiracjami. Wzór na mój dywanik można znaleźć tu. Robiło się go bardzo przyjemnie i szybko. Troszkę musiałam popracować nad zakończeniem, bo chciałam nieco dywanik powiększyć. Nie było to łatwe, bo ciągle mi się falowało, trza było pruć i zmniejszać ilość słupeczków.

     Teraz dywanik leży sobie w mojej łazience, nie jest idealnie, może powinnam jeszcze odjąć słupków, albo dorobić jeszcze z jedno okrążenie. Może powinnam. Pomyślę.