sobota, 18 marca 2017

U - a - ha motyle dwa...

       Motyle dwa w wersji poduszkowej powstały na życzenie Natalii i Karoliny. Oczywiście wykonane techniką c2c, którą ciągle ćwiczę. Podstawą udziergu jest włóczka, którą kiedyś w dużych ilościach zakupiłam w Lidlu - w końcu doczekała się zużytkowania. Poszewki są w dwóch wersjach kolorystycznych, tzn. nie poszewki w całości, ale motylki nieco się różnią barwami.
Pierwszy motylek - bardziej kolorowy

I drugi 
       Tyły też się różnią - ilością guzików. Tak naprawdę to nie wiem, który tył do którego motyla należy....... ale chyba oba zgrabne?
Motylki rozprostowały skrzydełka i machając nimi na pożegnanie poleciały czynić wiosnę nowym właścicielkom.
 ....bo chyba wiecie, że wiosna tuż, tuż :))



sobota, 4 marca 2017

Różny odcień bieli.

        Biel ma różne odcienie - czasem bielsze, a czasem mniej białe. Zwłaszcza jak się robi zdjęcia niewprawną ręką w różnym oświetleniu. 
        Oto trzy białe poduszki każda robiona innym wzorem. I która najładniejsza?
A teraz pojedynczo.  Pierwsza,
 druga....
,,,, i trzecia.
 O jeszcze jedna ;))
 I następna.
 A tu ten sam wzór do góry nogami (o ile poduszka ma nogi), ale tym razem w beżu.
I to by było na tyle. Na razie.

niedziela, 19 lutego 2017

Dla Mikołaja

      Ubiegły rok minął, że tak powiem pod hasłem "Zapoduszkowane". Wielu z naszych znajomych nie miało wyjścia i musiało cieszyć się z poduszkowych prezentów z okazji różnych okazji. Apogeum poduszko - prezentomani przypadło na Wigilię, Trochę było poplątania, nie każdy dostał kolor jaki miał dostać (karteczki z podpisami się poodklejały), nie obyło się bez "dyskretnych" podmianek, ale mam nadzieję, że chyba się podobały. 
       Ponieważ od jakiegoś czasu zapadłam na słabo uleczalną chorobę, zdiagnozowaną przez mnię samą jako "niechciejus blogowy pospolity", dlatego do tej pory nie było sposobności pochwalić się wspólnymi dziełami Mery i mła. Będę próbowała nadgonić zaległości, ale nie ręczę za własną skuteczność.
       Na pierwszy ogień pójdzie poszewka Mikołajowa (dla Mikołaja i z Mikołajem). Dla odmiany zrobiona szydełkiem tajemniczą metodą C2C. Tajemniczą dla mnie do tej pory, ale rozjaśnioną super przez Majalenę w Cyklicznym szydełku.

    Widok od drugiej strony - zapięcie zrobione przy pomocy słupków reliefowych (mam nadzieję, że użyłam prawidłowej nazwy) trochę udaje ściągacz drutowy.

       Mniemam, iże wytrwam w sierioznym postanowieniu tworzenia postów i pokażę Wam choć niektóre z poszewek, których zdjęcia się zachowały.  A może i nie tylko poszewki .....

piątek, 16 września 2016

Z wykopalisk: Co Metol dostał na urodziny?

    Z wykopalisk, bo urodziny były dawno czyli w lipcu, podczas, odeszłych niestety w przeszłość wakacji. Mój "krześniak" jest fanem odwiecznym EFC, dlatego prezent był oczywiście w tym temacie. 
      Po pierwsze zrobiłam na drutach poduszkę prawie klubową.
      Po drugie Mery powiedziała: Co ja nie potrafię? I zmalowała na biało herbaciarkę i słoik po kawie.  I to była ta łatwiejsza część. O wiele ciężej poszły próby z transferem. W internetach piszą, że to proste: przykleić i kluskować/turlać papier. No tak, ale razem z kluskami papierowymi pięknie schodziła farba z nadrukiem. W sumie najlepiej poszło jej przenoszenie obrazków przy użyciu rozpuszczalnika nitro. Może wyszło jej nie całkiem idealnie (eufemizm), trochę blado, ale chyba można zaliczyć - bardzo się starała.

     Całość prezentowała się następująco.

     W herbaciarce oczywiście herbatki.
   Mateusz mówi, że mu się podoba. Ale Mery chyba już tego wyczynu transferowego nie powtórzy. Woli drutowanie, ale o tym w następnych postach.

sobota, 9 lipca 2016

Wariacji cd.

      Mery próbuje uczciwie coraz inne kombinacje warkoczowe, rozwija się kobieta w tym względzie niesamowicie. Poduszki się produkują, aż miło. I dobrze, bo różnorakich okazji do wyprawienia ich w świat jest niemało. A lato, wakacje, nie nastrajają do grubowłóczkowych wytworów. Zresztą Mery pochłonęła, zapomniana trochę przez nas, sztuka robienia serwetek na drutach. Ale, jak mówią: o tym po tym. Na razie mam do pokazania poduszki, to i pokazuję. 
Pierwsza w bieli.

     Druga w kolorze nieokreślonym w naturze, a na zdjęciach niepodobnym do niczego, taki więcej niefotogeniczny.

niedziela, 15 maja 2016

Wariacje na temat jednego wzoru

   Ten wzór jest wciągający, a najlepsze w nim jest to, że nie trzeba ciągle zaglądać do żadnych wykresów i sprawdzać co dalej. Wzór podpowiada logicznie ciąg dalszy. Można tworzyć romby większe....
..... albo więcej rombów mniejszych.
Myślę, że obie poduszki fajnie się prezentują, a wzór jeszcze u mnie zagości nie raz.


środa, 20 kwietnia 2016

Hurt zegarowy

       A teraz zegary szydełkowe w ilości hurtowej tzn. sztuk trzech. Egzemplarz nomber adin ma cyfry w kolorze sosny, czyli takie, jakie były "o naturel", bo Mery się zaparła i powiedziała, że nie trza ich upiększać malunkiem. Zrobiła nawet sondaż wśród znajomych, który potwierdził zgodność z jej priorytetami: Nie maluj.
    Mnie się wydały nieco mało rzucające się w oczy, a tym samym mało czytelne (jak dla mnie nieco ślepawej) i dlatego następne cyfry już są bejcowane. Mery podeszła do sprawy ambitnie i zakupiła bejcę w dwuch kolorach: brązowym i bardziej brązowym. Efekty poniżej.
      W cyfrach jeszcze "poszalała" z kształtem - widać różnicę?
       Zegary dziergało się fajnie, gorzej z usztywnianiem - to jest to, czego zdecydowanie nie lubię. Ale udało się, zegary w pudełeczkach po pizzy (nieco zmodyfikowanych) powędrowały do nowych właścicieli.