niedziela, 19 lutego 2017

Dla Mikołaja

      Ubiegły rok minął, że tak powiem pod hasłem "Zapoduszkowane". Wielu z naszych znajomych nie miało wyjścia i musiało cieszyć się z poduszkowych prezentów z okazji różnych okazji. Apogeum poduszko - prezentomani przypadło na Wigilię, Trochę było poplątania, nie każdy dostał kolor jaki miał dostać (karteczki z podpisami się poodklejały), nie obyło się bez "dyskretnych" podmianek, ale mam nadzieję, że chyba się podobały. 
       Ponieważ od jakiegoś czasu zapadłam na słabo uleczalną chorobę, zdiagnozowaną przez mnię samą jako "niechciejus blogowy pospolity", dlatego do tej pory nie było sposobności pochwalić się wspólnymi dziełami Mery i mła. Będę próbowała nadgonić zaległości, ale nie ręczę za własną skuteczność.
       Na pierwszy ogień pójdzie poszewka Mikołajowa (dla Mikołaja i z Mikołajem). Dla odmiany zrobiona szydełkiem tajemniczą metodą C2C. Tajemniczą dla mnie do tej pory, ale rozjaśnioną super przez Majalenę w Cyklicznym szydełku.

    Widok od drugiej strony - zapięcie zrobione przy pomocy słupków reliefowych (mam nadzieję, że użyłam prawidłowej nazwy) trochę udaje ściągacz drutowy.

       Mniemam, iże wytrwam w sierioznym postanowieniu tworzenia postów i pokażę Wam choć niektóre z poszewek, których zdjęcia się zachowały.  A może i nie tylko poszewki .....

piątek, 16 września 2016

Z wykopalisk: Co Metol dostał na urodziny?

    Z wykopalisk, bo urodziny były dawno czyli w lipcu, podczas, odeszłych niestety w przeszłość wakacji. Mój "krześniak" jest fanem odwiecznym EFC, dlatego prezent był oczywiście w tym temacie. 
      Po pierwsze zrobiłam na drutach poduszkę prawie klubową.
      Po drugie Mery powiedziała: Co ja nie potrafię? I zmalowała na biało herbaciarkę i słoik po kawie.  I to była ta łatwiejsza część. O wiele ciężej poszły próby z transferem. W internetach piszą, że to proste: przykleić i kluskować/turlać papier. No tak, ale razem z kluskami papierowymi pięknie schodziła farba z nadrukiem. W sumie najlepiej poszło jej przenoszenie obrazków przy użyciu rozpuszczalnika nitro. Może wyszło jej nie całkiem idealnie (eufemizm), trochę blado, ale chyba można zaliczyć - bardzo się starała.

     Całość prezentowała się następująco.

     W herbaciarce oczywiście herbatki.
   Mateusz mówi, że mu się podoba. Ale Mery chyba już tego wyczynu transferowego nie powtórzy. Woli drutowanie, ale o tym w następnych postach.

sobota, 9 lipca 2016

Wariacji cd.

      Mery próbuje uczciwie coraz inne kombinacje warkoczowe, rozwija się kobieta w tym względzie niesamowicie. Poduszki się produkują, aż miło. I dobrze, bo różnorakich okazji do wyprawienia ich w świat jest niemało. A lato, wakacje, nie nastrajają do grubowłóczkowych wytworów. Zresztą Mery pochłonęła, zapomniana trochę przez nas, sztuka robienia serwetek na drutach. Ale, jak mówią: o tym po tym. Na razie mam do pokazania poduszki, to i pokazuję. 
Pierwsza w bieli.

     Druga w kolorze nieokreślonym w naturze, a na zdjęciach niepodobnym do niczego, taki więcej niefotogeniczny.

niedziela, 15 maja 2016

Wariacje na temat jednego wzoru

   Ten wzór jest wciągający, a najlepsze w nim jest to, że nie trzeba ciągle zaglądać do żadnych wykresów i sprawdzać co dalej. Wzór podpowiada logicznie ciąg dalszy. Można tworzyć romby większe....
..... albo więcej rombów mniejszych.
Myślę, że obie poduszki fajnie się prezentują, a wzór jeszcze u mnie zagości nie raz.


środa, 20 kwietnia 2016

Hurt zegarowy

       A teraz zegary szydełkowe w ilości hurtowej tzn. sztuk trzech. Egzemplarz nomber adin ma cyfry w kolorze sosny, czyli takie, jakie były "o naturel", bo Mery się zaparła i powiedziała, że nie trza ich upiększać malunkiem. Zrobiła nawet sondaż wśród znajomych, który potwierdził zgodność z jej priorytetami: Nie maluj.
    Mnie się wydały nieco mało rzucające się w oczy, a tym samym mało czytelne (jak dla mnie nieco ślepawej) i dlatego następne cyfry już są bejcowane. Mery podeszła do sprawy ambitnie i zakupiła bejcę w dwuch kolorach: brązowym i bardziej brązowym. Efekty poniżej.
      W cyfrach jeszcze "poszalała" z kształtem - widać różnicę?
       Zegary dziergało się fajnie, gorzej z usztywnianiem - to jest to, czego zdecydowanie nie lubię. Ale udało się, zegary w pudełeczkach po pizzy (nieco zmodyfikowanych) powędrowały do nowych właścicieli.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Kolczyki i zegar na wspólnej imprezie.

     Dawno mnie tu nie było, w międzyczasie "zima poszła do morza" i zrobiło się fajnie. Na pożegnanie zimy powstały kolczyki sutaszowe, nieduże, czarno-srebrne.
          Dawno nie szyłam kolczyków zajęta drutowaniem poduszek, ale bardzo fajnie było sobie przypomnieć tą technikę. Zrobi się cieplej i jaśniej, to może będzie więcej sutaszu na moich stronach. Mam nadzieję.
     Tymczasem jeszcze zegar szydełkowy, wzbogacony cyframi drewnianymi, malowanymi przez Mery. Zegar zrobiony z kordonka nowosolskiego i utrwalony powerpolem. Trochę to nieudane połączenie: powerpol i poliestrowy kordonek. Mery mówi, że nie ma to jak wikol - tańszy i pewniejszy, zwłaszcza do jasnych kolorów.

     Zegar z kolczykami wybrały się na wspólną wiosenną imprezę, fajnie się bawiły i nie wróciły do domu ;))





















































sobota, 12 marca 2016

Kajam się i podaję dalej

       W sierpniu minął rok, jaki miałam na wykonanie czegoś, co sprezentuję w zabawie  "Podaj dalej". Niestety, moje wrodzone lenistwo nie pozwoliło mi na wykonanie zobowiązania. Dlatego bardzo się wstydzę i proszę o wybaczenie. Ale, jak to mówią lepiej późno niż wcale, co się odwlecze, to nie uciecze, co ma wisieć nie utonie itd. itp. W końcu się ogarnęłam i ogłaszam zabawę, której zasady są takie:
1. Dwie pierwsze osoby, które w komentarzu pod tym postem wyrażą chęć, otrzymają ode mnie upominek.
2. Osoby, które wezmą udział w zabawie, po otrzymaniu przesyłki przeprowadzą taką zabawę u siebie, na organizację zabawy mają rok.
3. Kto pierwszy ten wybiera prezent. Druga osoba dostaje nędzne resztki, czyli drugi z zaproponowanych poniżej "przedmiotów artystycznych" wyhandmadowanych osobiście przez mła.

Do wyboru są dwie rzeczy. Pierwsza z nich to szydełkowy zegar.
A druga - poszewka na poduszkę o wymiarach 40x40.
   A więc zapraszam do zabawy, niech Wam szczęście dopisze. Mam nadzieję, że prezenty się podobają, i że będzie mi wybaczone to (nie)wielkie opóźnienie ;(  
   A na marginesie nie uczcie się ode mnie i nie czekajcie tak długo na wykonanie zobowiązania, bo będzie Wam wstyd jako i mnie jest.