środa, 29 lutego 2012

Zima się wróciła.....

         Zima się wróciła, zmroziło i mnie. A wszystko, jak zwykle przez weraph, która za podszeptem Jolinki postanowiła poeksperymentować z przezroczystymi koralikami i cieniowanymi nitkami. Spodobało mi się i musiałam spróbować sama. Mery nizała koraliki, zresztą Metol też pomagał (miał swoje powody) - nawet raz nawlókł igłę. Efekty sfotografiła Zuza (kolory wyszły trochę nie teges) i voila:
      Na pierwszy ogień bransoletka Zuzi - kolorowiasty różowo-niebiesko-zielono-jasnożółty wąż ozdobiony tancereczką.
 Następnie dwie bliźniaczki: 
1. Różne odcienie fioletowości łagodnie po sobie następujące.
 2. Brązowo-rudo-kremowa.
 Delfiny pływające przy pomarańczowym zachodzie słońca - prawiem poetka ;))
 I wywołujący wiosnę kolorowy komplecik żółto-pomarańczowo-niebiesko-zielony z winogronem na wycieczkę rowerową.


poniedziałek, 27 lutego 2012

Wracam ;))

         No chyba czas skończyć leniuchowanie i pomęczyć Was trochę sobą. Spędziłam wspaniały tydzień w dość modlitewny sposób - pielgrzymując po świętych miejscach w "słonecznej" Italii. Przez cały czas wycieczki goniła za nami śnieżyca tzn. śnieg zasypywał te wszystkie miejsca, które zwiedzałyśmy. Strasznie dziwnie wyglądały drzewa z wiszącymi na nich dojrzałymi mandarynkami przykrytymi śniegiem czy uśnieżone palmy i kwitnące (w pączkach) hibiskusy. Rzym powitał nas prawie pustymi ulicami, co pozwoliło na dojechanie autokarem pod sam Plac Św. Piotra czy Coloseum.

          Zobaczyłyśmy wszystkie ważne rzeczy w Rzymie - te święte i te starożytne, a na ulicach jak wszędzie dużo żebraków i ulicznych handlarzy sprzedających pamiątki z Rzymu made in China. Jednak udało mi się zdobyć dowód na to, że Włochy to kraj makaronu ;))
             Nocowałyśmy trzy noce nad Morzem Tyrreńskim, ale o kąpieli można było zapomnieć -mroźne morze zniechęcało nawet do wieczornych spacerów brzegiem, zwłaszcza, że wiatr i deszcz ze śniegiem nie odpuszczały.

A co nowego robótkowo?
         Coś tam się działo! Ale dzisiaj pokażę tylko super-turkusowe kolczyki kulkowo-szydełkowe.

piątek, 3 lutego 2012

Snieżnobiała wymianka!

      Ostatnio brałam udział w "śnieżnobiałej wymiance organizowanej przez Modraka. Moją wymiankową parą była Ania.
      Oto jakie śnieżności od niej otrzymałam. Prześliczny perłowo-szydełkowy komplecik: kolczyki i długi naszyjnik wzbudził podziw moich znajomych. A cieplutka, przytulna broszka -róża już znalazła sobie dobre miejsce na klapie mojego płaszczyka zimowego.

A tak wyglądała całość mojego prezentu: 

Wysłałam Ani w zamian białą karteczkę, frywolitkowy naszyjnik z koralikami różnej maści (oczywiście w białej tematyce), kolczyki kulki szydełkowo-koralikowe (nie pamiętam jak to się fachowo nazywa) oraz śnieżynkę wykonana przeze mnie w technice frywolitki szydełkowej, którą to technikę staram się zgłębiać z różnymi efektami. Jakieś słodkości też były, ale ich nie uwieczniłam.
Paczka do Ani dotarła z pewnym opóźnieniem, ale mam nadzieję, że zawartość ją ucieszyła :))

Trochę mnie znowu nie będzie na blogu, bo jutro wybywam "in Italia"!

Kolczyki - kulki

        Dzisiaj pokażę kolczyki "kulkowe" szydełkowe. Już od jakiegoś czasu robię kolczyki szydełkowe i wielu moich znajomych od czasu do czasu je zakłada. Kolczyki były robione według różnych wzorów: znalezionych w necie czy wymyślonych przeze mnie.  Niestety "rozejszły" się po różnych domach bez uwiecznienia fotograficznego. Marne resztki, które pozostały staram się Wam pokazać. Dziś będzie trochę starego i trochę nowego. 
       Zacznijmy chronolgicznie - kolczyki zrobione na bazie drewnianych kulek obszydełkowanych różniastymi kordonkami. Pierwsze z cieniowanego kordonka w kolorach jasnociemnyróż-niebieski + czerwony drewniany sześcianik

Cieniowany różnoniebieski kordonek z małymi niebieskimi przeźroczystymi kosteczkami

Kordonkowe cieniowane zieloności + czarna drewniana fasolka
 
I ulubiony kolor mojej sister -czerwony w dwóch odsłonach: różni je wielkość kulek i dodatki.

Podążając tropem czerwoności powstały niedawno w ramach ćwiczeń koralikowania wg instrukcji designbyjoanna krwiste koralikowce
oraz kulki w innych kolorach.

          Zdjęcia niestety nie dość, że nie pokazują prawdziwych kolorów, za to pokazują to co niewidoczne gołym okiem: przebijający  spod spodu kolor nici czy nierówności koralików. Ale jak mówią "pierwsze koty za płoty" czy "ćwiczenie czyni mistrza" uznaję, że technikę szydełkowych kulek koralikowych w miarę dobrze opanowałam.
 I tak mamy: Biała Dama

 Hymn Narodowy (prawie)

Niebiesko-zielony Kryształ

Kawowe Wspomnienie

 Czarny Zygzak

Różowa Niewinność

Cytrynowa Limonka

Ale badziewne nazwy!! ;)))

czwartek, 2 lutego 2012

I znowu wężowo....

           Dawno nic nie publikowałam, bo mi polot wcięło. A poza tym miałam trochę innych zobowiązań. Teraz pokażę Wam kilka starszych prac z czasów kiedy ćwiczyłam sznury wężowe. Na pierwszy rzut komplecik malinowo-srebrny: kolczyki robione w sekwencji 1a2b, i bransoletka w sekwencji 1a5b (zapięcie toogle serduszkowe + motylek). Kolczyki też trochę serduszkowe - niechcący walentynkowo się zrobiło.


I oto całość razem wzięta.


Drugi komplet zainspirowany niedościgłą mistrzynią "wężowych plątań szydełkowych" - Weroniką, u której zobaczyłam potrójne bransoletki. Spróbowałam swoich sił i prawie mi wyszło (Ale wiecie jak mówią: "prawie robi różnicę:)) Mam nadzieję, że weraph się na mnie nie obrazi, że pokażę wyniki moich zmagań.


Do bransoletki wykonałam dwie pary kolczyków, które noszę w zależności od tego, jak mi w danych dniu "niebiesko" jest.